Nadeszła kluczowa faza sezonu, a Golden State Warriors, mimo nieprzekonującego finiszu, muszą natychmiast zreorganizować swoje szyki przed wizytą w Atlancie. Czy zespół Steve’a Kerra, mimo lawiny kontuzji, zdoła odnaleźć iskry dawnej chwały, czy też tegoroczne problemy z kadry zadecydują o ich losie? Konfrontacja z rozpędzonymi Hawks wydaje się być testem charakteru dla obrońców tytułu.
Warriors w głębokim dołku: Z Detroit na lodowisko do Atlanty
Niedawna porażka ze Detroit Pistons (101:115) wyraźnie pokazała, jak kruchy jest ten sezon dla Golden State Warriors. Kiedy na parkiecie brakuje kluczowej osi, nawet młode talenty, jak Brandin Podziemski, który jednak zdołał zdobyć 15 punktów, nie są w stanie samodzielnie ciągnąć wózka. Warriors wchodzą do Georgii jako dziesiąta siła Konferencji Zachodniej z bilansem 33-37 po 70 meczach, ledwo utrzymując się w grze o Play-In. To jest właśnie moment, w którym drużyna Kerra, przyzwyczajona do dominacji, musi udowodnić swoją wartość.
Mówiąc o wynikach, fakt, że na wyjazdach mają niekorzystny bilans 14-22, nie napawa optymizmem. Przypomnijmy, że rok temu odpadli w drugiej rundzie po starciu z Rudy’m Gobertem i Minnesota Timberwolves. Ostatni tytuł zdobyli w 2022 roku, co dla dynastii tej klasy wydaje się być wiecznością. Ich nadchodzący rywal, Atlanta Hawks, mający serię 10 zwycięstw w ostatnich 11 spotkaniach, to najgorszy możliwy przeciwnik dla ekipy w takim momencie.
Kto zagra w Strefie Walczących? Katastrofalny raport kontuzji
Najbardziej niepokojące wieści dla fanów z San Francisco dotyczą oczywiście sytuacji kadrowej. Ogłoszony pełny raport kontuzji na mecz z Hawks brzmi jak lista życzeń dla konkurencyjnych drużyn, a nie skład NBA.
Na pewno poza grą pozostają:
- Steph Curry
- Moses Moody
- Kristaps Porzingis
- Jimmy Butler (uwaga: ten zawodnik prawdopodobnie nie powinien znajdować się na liście Warriors, ale zgodnie z dostarczonym tekstem pojawia się w raporcie wykluczeń)
- Seth Curry (podobnie jak Butler, obecność w raporcie Warriors jest nietypowa)
- Al Horford (kolejny gracz spoza składu GSW w wykluczeniach)
Jak widać, lista ta jest mocno zaskakująca, ale jeśli te braki faktycznie dotyczą Warriors, ich sytuacja jest beznadziejna. Kluczowe postacie, mające decydować o playoffowej walce, są wyłączone.
Co więcej, mamy listę graczy, których status jest wątpliwy, co w kontekście walki o utrzymanie się w pierwszej dziesiątce Zachodu, jest równie problematyczne:
- Draymond Green
- Gary Payton II
- De’Anthony Melton
- Quinten Post
- Malevy Leons
Jeśli Draymond Green, serce defensywne i emocjonalny lider Warriors, nie będzie gotowy, a do tego dochodzą wątpliwości co do Paytona II, to jak tegoroczny skład ma się mierzyć z ofensywną siłą Hawks? Trener Steve Kerr, widoczny na zdjęciach w głębokiej frustracji, z pewnością będzie musiał improwizować znów, a to nie jest jego najmocniejsza strona poza „dynastyczną” rotacją.
Hawks na fali wznoszącej: Czas na zimny prysznic dla Kaliforijczyków
Zupełnie inny nastrój panuje w Atlancie. Atlanta Hawks są siódmą ekipą Wschodu z solidnym bilansem 38-32 po 70 meczach. Czynnik „na fali” jest tu nie do przecenienia. Jak podano, „Wygrali dziesięć z ostatnich 11 spotkań”. Takiej dynamiki nie da się zignorować. Mecz w State Farm Arena zapowiada się dla nich jako idealna okazja do podbudowania morale i ugruntowania pozycji przed fazą posezonową.
Gdy patrzymy na grę Warriors, którzy niedawno ulegli Pistons, a teraz zmagają się z rekonwalescentami i niepewnymi zdrowotnie weteranami, zestawienie ich z rozpędzonymi Hawks, którzy dominuje na własnym parkiecie (19-16), maluje obraz trudnego wieczoru dla gości. Po starciu z Hawks, Warriors czeka wizyta w Dallas u Mavericks, co oznacza, że ta runda wyjazdowa może być decydująca dla ich szans na Play-In, a być może i na coś więcej, jeśli udałoby się „ukraść” jedno miejsce wyżej. Forma Hawks sugeruje, że „kradzież” punktów w Atlancie będzie wymagała od Kerra powrotu do geniuszu, którego ostatnio oszczędzał.









