Przyszłość Zacha LaVine’a w Sacramento Kings od dawna budziła dreszczyk emocji, a nadchodzący termin decyzji w sprawie opcji zawodnika tylko zaostrzył apetyty kibiców. Czy gwiazda faktycznie odejdzie, czy jednak założy znowu trykot Królów na lukratywnych warunkach? Odpowiedź, choć może nie satysfakcjonująca dla wszystkich, wydaje się już przesądzona.
Wielkie pieniądze zawsze wygrywają: LaVine łapie opcję za blisko 49 milionów
Wiadomość, która obiegła parkiety NBA, jest prosta, ale ma kolosalne implikacje dla finansów Sacramento Kings i strategicznego planowania zespołu. Zach LaVine, weteran na pozycji rzucającego obrońcy, najprawdopodobniej zdecyduje się aktywować opcję zawodnika na sezon 2026-27, która opiewa na zawrotne 48,97 miliona dolarów. Decyzja ta musi zapaść niebawem, bo granica wolnej agencji zbliża się wielkimi krokami (30 czerwca).
Wielki agent Rich Paul, reprezentujący zarówno LaVine’a, jak i De’Aarona Foxa, najwyraźniej uznał, że ten zastrzyk gotówki jest zbyt cenny, by go odrzucić. Jak donosi insider NBA, Sam Amick, obóz LaVine’a celowo podchodził do tej sytuacji procesowo. Czyli: aktywacja opcji jest domyślnym scenariuszem, ale istniała możliwość jej odrzucenia, by spróbować wynegocjować sign-and-trade z inną ekipą, prawdopodobnie przy niższym kontrakcie.
Amick wyjaśnił logikę tej kalkulacji, mówiąc:
„Nie zamierzają zostawić tych pieniędzy na stole. Więc on nie odrzuca opcji. Jedynym pytaniem było to, czy otrzymali zielone światło na zbadanie innych scenariuszy, w których, gdyby Zach i jego obóz znaleźli zespół wystarczająco zainteresowany sign-and-trade, to wtedy by zrezygnował z opcji, przyjmując zakładam niższą kwotę, zrezygnowałby z opcji i podpisał umowę w ten sposób. Taki scenariusz Kings byli skłonni zaakceptować. Po prostu nie słyszałem, aby obóz LaVine’a miał szczęście w tych scenariuszach. To nie znaczy, że one nie istnieją. Ale z punktu widzenia procedury, tak właśnie Zach i jego ludzie podchodzili do tej sprawy. Ale on absolutnie nie wybiera po prostu wolności i rezygnacji z opcji, by wejść do wolnej agencji.”
Wygląda na to, że rynek nie oszalał na punkcie Zacha LaVine’a w takim stopniu, by oferować mu znacząco lepsze warunki, skłaniające do rezygnacji z gwarantowanych niemal 49 milionów dolarów.
Rozczarowanie w Sacramento: Dlaczego LaVine nie chce odejść?
Decyzja LaVine’a o pozostaniu w Sacramento za tak gigantyczne pieniądze ma jedno fundamentalne źródło: jego spektakularne niepowodzenie od czasu transferu. Pamiętajmy, że LaVine trafił do Kings w ramach wymiany w połowie sezonu 2025, w transakcji trójstronnej, która wysłała De’Aarona Foxa do San Antonio Spurs. Paul, zarządzający obiema karierami, widział w Kalifornii idealne miejsce dla swojego klienta, któremu nie wiodło się w Chicago Bulls.
Niestety, wyniki nie przemawiają za tą wizją. Choć statystycznie 20,6 punktu w 71 meczach dla Kings brzmi przyzwoicie, LaVine stał się definicją „pustokapelującego”. Jego punkty często nie przekładały się na zwycięstwa, a co gorsza, koszykarz okazał się podatny na kontuzje – w minionym sezonie zagrał w barwach Kings tylko 39 razy.
Nie można mu odmówić talentu. Prawdopodobnie byłby znakomitym szóstym zawodnikiem w zespole aspirującym do mistrzostwa. Ale kiedy płacisz komuś niemal 50 milionów dolarów rocznie na pozycji startującego shooting guarda, oczekujesz czegoś więcej niż tylko punktów na wypalonym czerwonym świetle. Królowie oczekiwali lidera, a dostali drogie, niestabilne wsparcie.
Kontrakt wygasający: Potężny atut transferowy na pożegnanie
Skoro LaVine optuje za pozostaniem i aktywuje opcję, Kings zyskują coś bardzo cennego: potężny, wygasający kontrakt. Wchodząc w ostatni rok swoich gwarantowanych pieniędzy, LaVine staje się idealnym celem dla innych zespołów, które chcą oczyścić swoje księgi płacowe w przyszłości.
Zarząd Kings może teraz z dużym spokojem podejść do tematu wymiany. Kontrakt Zacha to teraz „ekspiring asset” o gigantycznej wartości nominalnej, co stanowi potężną dźwignię przetargową. Czy Kings wykorzystają tę kartę w potencjalnej wymianie tej jesieni, czy poczekają? Bez względu na scenariusz, jeśli LaVine nie zostanie wymieniony w trakcie offseasonu, jest niemal pewne, że rok 2026-27 będzie jego ostatnim w barwach Sacramento. Dla Kings to ostatnia szansa, by odzyskać wartość z inwestycji, która okazała się finansowym i sportowym niewypałem.









