Ostatnie tygodnie w Los Angeles Lakers to sinusoida emocji: od obiecujących sygnałów z duetu Luka Dončić i Austin Reaves, po druzgocącą porażkę, która zmusiła kluczowych graczy do brutalnie szczerych wyznań. Czy ta wpadka to tylko chwilowy kryzys, czy może zwiastun głębszych problemów w drużynie, która aspiruje do najwyższych celów?
Lakersi na deskach: Po co ta bolesna lekcja od Thunder?
Los Angeles Lakers, mimo że wciąż prezentują się solidnie, zwłaszcza z Luki Dončiciem i Austinem Reavesem wiodącymi prym podczas nieobecności LeBrona Jamesa, ostatnio zaliczyli potężną zadyszkę. Najbardziej bolesnym momentem był niedawny blowout, czyli pogrom, jaki zgotowała im Oklahoma City Thunder – różnica 29 punktów to dla kalifornijskiej ekipy najgorsza porażka w tym sezonie.
W tym fatalnym wieczorze Dončić i Reaves zanotowali swoje najniższe wyniki punktowe w karierze – odpowiednio 17 i 13 punktów. To musiało wywołać lawinę komentarzy. Austin Reaves, znany z nieco luzackiego podejścia, tym razem nie owijał w bawełnę. Po meczu, pytany o dysproporcję wyników, rzucił w eter słowa, które obiegły całą ligę:
„Szczerze mówiąc, oni nas roznieśli w pył” – stwierdził shooting guard. Dodał jednak optymistycznie: „Wciąż przed nami mnóstwo grania, czujemy, że możemy osiągnąć ten poziom, ale dzisiaj byliśmy od niego dalecy. Wierzę, że tam dotrzemy, mamy niezbędne elementy, by to zrealizować.”
Oficjalne statystyki potwierdzają skalę problemu. Lakers zdobyli zaledwie 92 punkty – swój najniższy wynik w sezonie – a skuteczność rzutowa drużyny spadła do fatalnych 40,3 procent. Poza podwójnymi zdobyczami punktowymi Dončicia i Reavesa, tylko Rui Hachimura (13 punktów) i Dalton Knecht (16 punktów) zdołali solidnie zapunktować. To wyraźnie pokazuje, jak bardzo zespół uzależniony jest od ofensywnego lidera.
Kto jeszcze nie gryzł parkietu? Reakcje w szatni i spojrzenie trenera
Reakcja Reavesa była szeroko komentowana, ale nie był jedynym, który po tej klęsce miał gorzkie słowa. Marcus Smart, który wybiegł na parkiet w pierwszej piątce, zaliczając zaledwie 9 punktów przy kiepskiej skuteczności (1/5 z gry), nie szukał alibi.
„Nie ma tu nic, co można by zabrać z tego meczu. Poza tym, że dostaliśmy łomot i musimy się podnieść” – przekazał do reporterów. „Musimy być lepsi, zwłaszcza przeciwko tej drużynie.”
Z perspektywy ławki trenerskiej, JJ Redick, w swoim drugim sezonie na wyższym stanowisku, przedstawił nieco szerszy kontekst. Uznał, że seria wyjazdowa nie poszła po myśli drużyny, a ostatnie dwie porażki (wliczając mecz z Atlantą) nie odzwierciedlają ich potencjału na dłuższą metę.
„Nie sądzę, by mecz z Atlantą i dzisiejszy pojedynek odzwierciedlały to, kim ta grupa stanie się w przyszłości, ale wyraźnie pokazują, kim ta grupa jest teraz” – podsumował Redick, sugerując, że obecny stan jest stanem przejściowym, ale bolesnym.
Postawa Dončicia była nieco inna – jego konferencja prasowa skupiała się głównie na niedawnym zwolnieniu dyrektora generalnego Nico Harrisona, co minimalizowało komentarze na temat samej wpadki z OKC. Przyznał jednak, że fokus jest na walce, ale nie wskazał konkretnych lekcji wyciągniętych z porażki.
W nadchodzącym okresie Lakers mają szansę na rehabilitację. Siedem z następnych ośmiu spotkań rozegrają przeciwko ekipom poniżej 50% wygranych, co powinno pomóc w odbudowie morale. Obecnie bilans 8-4 plasuje ich na piątym miejscu w Konferencji Zachodniej, co jest wynikiem przyzwoitym, aczkolwiek nie satysfakcjonującym na pełnych obrotach.
Dlaczego Dončić i Reaves to wciąż Wasza przyszłość (i kasa)?
Choć ta pojedyncza klęska była wyjątkowo brutalna, zwłaszcza że padła z rąk teoretycznie silniejszego rywala i obnażyła zależność od liderów, nie może zaciemniać obrazu całego sezonu. To, co robią Dončić i Reaves, to absolutny top ligi.
Luka Dončić, który rozegrał zaledwie osiem spotkań, notuje niesamowite statystyki: 34,9 punktu, 9,1 zbiórki i 8,9 asysty, trafiając z 47,6% skutecznością. Jego kandydatura do MVP prężnie się rozwija, a on sam prowadzi swój zespół w walce o wygrane.
Austin Reaves, choć nie utrzymuje tempa z absolutnie historycznego początku sezonu (w którym niektórzy widzieli analogie do zjawiska „Linsanity”), cementuje swoją pozycję jako absolutna gwiazda. W dziewięciu meczach notuje 28,3 punktu (6. miejsce w lidze), 5,1 zbiórki i 8,3 asysty (6. miejsce), trafiając z 47% skutecznością. Takie liczby nie tylko rezerwują mu miejsce w Meczu Gwiazd, ale prawnie torują drogę do gigantycznego kontraktu.
Pamiętajmy, że te statystyki przychodzą w czasie, gdy w zespole brakuje kluczowych elementów, a cała konstrukcja opiera się na tych dwóch liderach. Reaves, mając opcję podpisania latem przyszłego roku pięcioletniego kontraktu za blisko 241 milionów dolarów z Lakersami lub krótszej i nieco skromniejszej oferty od innych zespołów, udowadnia, dlaczego ta inwestycja musi się opłacić. Jeśli utrzyma ten poziom, Lakers będą musieli wyciągnąć z sejfu najgrubszą umowę, aby nie stracić gracza, który staje się ich drugim filarem. Ta porażka to bolesne przypomnienie, jak wiele zależy od zdrowia i formy tej dwójki – i ile kosztować będzie ich utrzymanie.









