Złamanie palca Mitchella Robinsona rzuca cień na szanse Knicks w Finałach NBA

New York Knicks meldują się w Finałach NBA po raz pierwszy od 1999 roku, a miasto huczy z radości, ale ten triumf niemal natychmiast przyćmiona została przez zmartwienia na liście kontuzjowanych. Serce tego frywalnego świętowania zostało właśnie uderzone w najczulsze miejsce: Mitch Robinson złamał mały palec prawej dłoni, a data powrotu jest absolutnie nieznana. To, że uraz dotyczy tej samej ręki, która notorycznie sprawiała mu kłopoty, to scenariusz z najgorszego koszmaru tej organizacji.

Chronologia pechowych urazów prawej dłoni Robinsona – czy historia się powtórzy?

Fanom Knicks na sam dźwięk „Mitchell Robinson” i „prawa ręka” włosy stają dęba. To nie jest pierwszy raz, kiedy ten centralny zawodnik musi zmagać się z problemami tej konkretnej części ciała. Jego historia urazów dłoni to niemal legendarna saga pecha w Nowym Jorku.

W 2021 roku, w meczu przeciwko Washington Wizards, Robinson złamał prawą dłoń. Konieczna była interwencja chirurgiczna i osadzenie metalowej płytki, co wykluczyło go z gry na cztery do sześciu tygodni. Jeśli to nie wystarczy, by wywołać dreszcz niepokoju, spójrzmy dalej. Dwa lata później, znów w starciu z Wizards, złamał kość w prawym kciuku. W tamtej sytuacji, podobnie jak teraz, pierwotnie próbował grać dalej, ostatecznie opuszczając parkiet na pięć tygodni.

Wielu kibiców pamięta to doskonale, co potwierdzają analizy:

Poprzednie dwie operacje prawej dłoni Mitcha Robinsona:
2021: złamanie prawej dłoni przeciwko Wizards – opuścił 5 tygodni – zamontowano mu metalową płytkę
2023: złamanie prawego kciuka przeciwko Wizards – opuścił 5 tygodni – kontynuował grę po pierwotnym urazie

I oto jesteśmy w 2026 roku, a ta sama ręka znów daje o sobie znać. Tym razem ucierpiał mały palec prawej dłoni. Kontuzja wydarzyła się w czwartej kwarcie Game 4, gdy Robinson zaplątał się w walkę pod koszem z zawodnikami Cavaliers. Najbardziej niepokojące jest zachowanie gracza po urazie. Robinson upadł, odtrącił rękę kolegi, który chciał mu pomóc, ale co kluczowe – został na boisku i grał dalej. To heroiczne, ale patrząc na jego historię, jest to najbardziej ryzykowny nawyk. Dokładnie to samo zrobił w 2023 roku, grając przez ból, zanim w końcu musiał usiąść na dłużej.

Status Robinsona w Finałach NBA: statystyki nie oddają prawdy o jego wartości

Termin powrotu do gry po złamaniu małego palca bez operacji szacuje się statystycznie na 3,5 meczu, czyli około dziewięć dni. Jeśli jednak potrzebna będzie operacja, liczby rosną drastycznie do 15,6 meczu, co oznacza około 34 dni przerwy. Biorąc pod uwagę, że Finały NBA startują 3 czerwca, te prognozy nie są pocieszające dla sztabu trenerskiego New York Knicks.

Oczywiście, liczby Robinsona w tych play-offach (13 meczów) nie rzucają na kolana: 5,3 punktu, 5,5 zbiórki i 14,2 minuty na parkiecie, choć ze znakomitą skutecznością rzutów z gry – 73,7 procent. To są statystyki rezerwowego centra, co nie odzwierciedla jego prawdziwej wartości. Jego rola jest głębsza – to jeden z czołowych zbierających w ataku w całej lidze, a jego wzrost i mobilność stanowią unikalną opcję w pomalowanym.

Brak Robinson’a dramatycznie utrudniałby Knicks potencjalne starcia. Czy to z dynamicznym Oklahoma City Thunder, z potężnym duetem Chet Holmgren – Isaiah Hartenstein, czy z kosmicznym powiewem nowego wiatru znad San Antonio Spurs, gdzie króluje Victor Wembanyama i Luke Kornet. Konfrontacja z Wembanyamą staje się piekłem bez zdrowego Robinsona, dlatego jego status ma większe znaczenie, niż sugerują suche liczby z tabeli statystycznej.

Mimo wszystko, należy pamiętać, że Robinson to nie jest gracz oparty na rzutach za trzy czy kreowaniu gry dryblingiem. Jeśli złamanie okaże się niegroźne i będzie w stanie zaaplikować odpowiednie usztywnienie oraz stłumić ból, istnieje realna szansa, że wróci na parkiet. Drzwi nie zostały ostatecznie zamknięte. Knicks już raz potrafili żonglować rotacją, radząc sobie bez Robinsona w kluczowych momentach. Wiedzą, jak się dostosować. Ale wchodzenie do Finałów z takim cieniem zawieszonym nad rotacją, w momencie, gdy wszystko zaczęło idealnie funkcjonować, to najgorszy możliwy scenariusz, jakiego można było sobie życzyć.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482