Golden State Warriors zmagają się z kontuzjami, a forma Draymonda Greena budzi coraz większe kontrowersje. Czy ikona dynastii powoli traci swój blask, a problemy ze zdrowiem kluczowych graczy zwiastują koniec pewnej ery? Zanurzmy się w najnowsze doniesienia dotyczące składu, z naciskiem na kłopoty Greena i niepokojący stan Curry’ego.
Draymond Green: Spadająca gwiazda czy ofiara taktyki rywali?
Gdy Draymond Green w końcu zakończy karierę, zostanie zapamiętany jako czterokrotny mistrz i przyszły członek Galerii Sław, postać nierozerwalnie związana z Golden State Warriors. Niestety, w tej późniejszej fazie swojej przygody z NBA, regres jest widoczny gołym okiem. Choć nadal ma status zawodnika z listy kontuzjowanych, jego tegoroczne występy daleko odbiegają od tych z lat mistrzowskich. Najnowszym sygnałem ostrzegawczym jest umieszczenie Greena na liście pięciu najbardziej regresujących graczy w NBA według Bleacher Report. Chociaż jego defensywa wciąż bywa solidna, to właśnie ofensywna produktywność wepchnęła go na tę niechlubną listę.
Grant Hughes z Bleacher Report komentuje: „Nigdy nie znany ze swojej efektywności w zdobywaniu punktów, Green notuje pięcioletni zjazd w tej klasyfikacji. Jego prawdziwy procent rzutowy był o trzy punkty procentowe lepszy niż średnia ligowa w sezonie mistrzowskim 2021-22, ale od tego czasu spada każdego roku i obecnie znajduje się dziewięć procent poniżej średniej ligowej”.
W tym sezonie Green notuje średnie 8,5 punktu, 5,7 zbiórki i 5,1 asysty, przy fatalnych współczynnikach rzutowych 41/32/70,7. Miejsce w rankingu regresu przypieczętowało starcie z New Orleans Pelicans, gdzie Green notował sytuacje boiskowe, w których nie był kryty przez żadnego rywala, gdy Warriors prowadzili grę w ofensywie.
Kłopoty koszmarnego big mana: Punkty, straty i New Orleans
Oprócz problemów ze skutecznością – Green nie notuje średniej punktów dwucyfrowych od sezonu 2017-18 – gigantycznym problemem, zarówno dla niego, jak i dla całego zespołu, stały się straty. Obecnie notuje średnio 2,7 straty na mecz w 48 występach, co przewyższa jego karierową średnią 2,3.
Hughes kontynuuje analizę, wskazując na dylemat trenera Kerr’a: „Chociaż jego umiejętności kreowania gry pozostają elitarne jak na zawodnika technicznie kwalifikującego się jako duży (98. percentyl w asystach procentowych w stosunku do swojej pozycji), straty 35-latka są teraz ogromnym problemem”. Trener Steve Kerr i inni członkowie sztabu Golden State wyrażają swoje obawy dotyczące strat Greena przez cały sezon. Co więcej, statystyki pokazują, że „Ofensywa Warriors jest o 3,7 punktu na 100 posiadań lepsza, gdy on nie gra na parkiecie, częściowo z powodu tych niedokładności, ale także dlatego, że po prostu nie potrafi ukarać obron, które go ignorują, tak jak kiedyś”.
Jak wspomniano, w meczu z Pelicans, drużyna z Luizjany celowo wdrożyła strategię, w której nikt nie krył Greena, pozwalając mu na swobodne poruszanie się w ofensywie. Owszem, Green zanotował przyzwoity dorobek – 11 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst, kończąc mecz z wskaźnikiem plus-minus +8 w 32 minuty – ale Warriors tę potyczkę przegrali. Był to znaczący moment w jego karierze, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej wypowiedzi Kerr’a o „gasnącej dynastii”.
Nie ma jednak wątpliwości, że Green pozostaje wyśmienitym obrońcą. Zaawansowane statystyki to potwierdzają, mimo że notuje zaledwie 0,6 bloku i 0,8 przechwytu na mecz w tym sezonie. Hughes podsumowuje: „Draymond Green zajął trzecie miejsce w głosowaniu na Obrońcę Roku w zeszłym sezonie. Nie osiągnie tego poziomu w tym roku, ale nadal jest jedną z najinteligentniejszych i najbardziej wpływowych sił w lidze w tej fazie gry”. Ekspert dodaje, że „Obrona Golden State Warriors jest najlepsza, gdy on jest na parkiecie, a jego indywidualny Wskaźnik Szacowanej Plus/Minus w Obronie plasuje go w 80. percentylu ogólnie”.
Podczas gdy Stephen Curry, jeśli jest zdrowy, nadal gra na elitarnym poziomie, to samo nie odnosi się do Greena. Wciąż jest cennym aktywem dla Warriors, ale w obecnej fazie kariery nie jest już tym graczem, który kotwiczył obronę i pełnił kluczowe funkcje playmakerskie na drodze do czterech mistrzostw.
Wojna szop – Kto wyleczy się na play-offy?
Oprócz regresu formy, Green zmaga się obecnie z urazem pleców, który wykluczył go z ostatniego meczu przeciwko Memphis Grizzlies. Wcześniej opuścił również starcie z Denver Nuggets w weekend, a jego status na niedzielny prestiżowy mecz z Los Angeles Lakers pozostaje niejasny.
Stephen Curry również widnieje w raporcie kontuzji. Najnowsze wieści sugerują, że gwiazda franczyzy będzie pauzować jeszcze przez kilka dni z powodu uporczywego problemu z kolanem – tzw. kolanem biegacza (Runner’s knee), jak poinformował zespół. Najbardziej prawdopodobny termin jego powrotu to 2 marca w meczu przeciwko Clippers, co eliminuje go z walki o nagrody sezonu zasadniczego.
Nowy nabytek, Kristaps Porzingis, zagrał tylko jeden mecz dla Golden State od czasu wymiany, w której opuścili zespół Jonathan Kuminga i Buddy Hield. Choć pierwotnie leczył kontuzję ścięgna Achillesa, teraz zmaga się z chorobą. Po opuszczeniu dwóch ostatnich spotkań, Warriors wciąż nie ogłosili daty powrotu tego wysokiego gracza.
W raporcie urazowym widnieją także De’Anthony Melton, Seth Curry, L.J. Cryer i Jimmy Butler. Curry ma pauzować jeszcze kilka meczów, a powrót Melton i Cryera jest niepewny. Co kluczowe, Butler jest wyłączony z gry do końca sezonu z powodu zerwanego więzadła krzyżowego przedniego (ACL).
Warriors zajmują z bilansem 31-28. Pomimo braku wielkich nadziei na zwycięstwo w kilku rundach play-off, drużyna wciąż walczy o zakwalifikowanie się do fazy pucharowej. Posiadanie zdrowego składu będzie kluczowe, ale w ciągu ostatnich kilku tygodni to po prostu nie miało miejsca.









