Zwolnienie Jamahla Mosleya z Orlando Magic po trzech kolejnych porażkach w pierwszej rundzie playoffów wstrząsnęło ligą i otworzyło drzwi do spekulacji na temat jego przyszłości. Czy po niepowodzeniu na Florydzie, doświadczony trener znajdzie swoje nowe miejsce w zespole, który desperacko potrzebuje świeżego spojrzenia? Wszystko wskazuje na to, że jedna z przebudowujących się ekip Wschodu ma go na celowniku.
Chicago Bulls: Idealne lądowanie dla zwolnionego trenera?
Orlando Magic musiało przełknąć gorzką pigułkę – po trzech sezonach pod wodzą Mosleya, drużyna notowała progres, ale zatrzymała się na tym samym etapie, co w poprzednich latach, odpadając z walki o mistrzostwo już w pierwszej rundzie. W konsekwencji, Mosley pożegnał się ze stanowiskiem. Sytuacja ta zbiegła się w czasie z wakatem na ławce trenerskiej w mało którym zespole, ale jest jeden, który aktywnie poszukuje nowego lidera: Chicago Bulls.
Bulls, po tym jak Billy Donovan zdecydował się odejść z klubu po sześciu sezonach, stoją przed kolejnym trudnym zadaniem rewolucji. I tu właśnie na scenę wchodzi Jamahl Mosley. Według analityków, w tym Dorica Sama z Bleacher Report, Chicago jest postrzegane jako jeden z czołowych potencjalnych kierunków dla byłego trenera Magic. Dlaczego? Mosley ma reputację trenera, który potrafi rozwijać młode talenty – a Chicago, delikatnie mówiąc, potrzebuje rozwoju.
„Przystępując do Chicago, Mosley podjąłby się trudnej przebudowy. Bulls nie zakwalifikowali się do playoffów w każdym z ostatnich czterech sezonów. W tym roku zakończyli na 12. miejscu w Konferencji Wschodniej z bilansem 31 zwycięstw i 51 porażek” – skomentował Sam. To jest teren, na którym Mosley, pomimo niepowodzenia na Florydzie, mógłby zabłysnąć.
Kadrowa pustynia i szansa na kształtowanie przyszłości
Kolejnym argumentem przemawiającym za Mosleyem w Chicago jest obecny stan kadry „Byków”. To nie jest drużyna walcząca o mistrzostwo zaraz po zatrudnieniu nowego szkoleniowca. Brakuje tam wyraźnych supergwiazd, a głównym liderem wydaje się być Josh Giddey, a perspektywiczny Matas Buzelis dopiero musi udowodnić swój potencjał na najwyższym poziomie.
Dla trenera, który lubi budować strukturę od podstaw, jest to szansa, a nie obciążenie. Sam dodaje, że choć zadanie jest karkołomne, Mosley wydaje się gotowy na wyzwanie, a jego rola mogłaby wykraczać poza samo trenowanie. „Mosley z pewnością podjąłby wyzwanie poprowadzenia Chicago z powrotem do świetności i mógłby mieć realny wpływ na decyzje draftowe tego lata” – czytamy w analizie. To kluczowe: możliwość wpływu na kształtowanie składu to magnes dla ambitnych trenerów, nawet jeśli startują z poziomu 31 wygranych.
Miłość Bulls do Donovana vs. Niezbędna zmiana wiatru
Co ciekawe, choć Mosley jawi się jako logiczny kandydat na trenera, trzeba pamiętać o preferencjach zarządu z Chicago. Prawda jest taka, że zanim Bulls zaczęli rozglądać się za nowymi nazwiskami, ich absolutnym priorytetem był Billy Donovan.
Prezes wykonawczy i prezydent drużyny, Michael Reinsdorf, jasno to podkreślił, omawiając niedawno proces poszukiwań dyrektora sportowego. W jego słowach tliła się głęboka lojalność wobec Donovana: „Jeśli przeprowadzam rozmowę z kimś i ta osoba nie jest przekonana do Billy’ego, to nie jest przekonana do trenera, który jest w Galerii Sław. Nie jest przekonana do kogoś, kto wygrywał mistrzostwa na poziomie uniwersyteckim i dochodził głęboko do playoffów z Oklahomą City… Jeśli Billy chce być naszym trenerem, a ktoś tego nie akceptuje, to prawdopodobnie nie jest odpowiednim kandydatem dla nas” – zadeklarował Reinsdorf.
Oczywiście, Donovan odszedł, co czyni Reinsdorfa i zarząd „byków” realistami. Mimo że Donovan był opcją numer jeden, poszukiwania muszą iść dalej. Właśnie dlatego Jamahl Mosley, facet z defensywnym DNA, który potrafi wycisnąć maksimum z młodzieży, staje się intrygującym wyborem na następcę w sytuacji, gdy pierwotny plan spalił na panewce. Bulls potrzebują trenera, który zresetuje system; Mosley, po ostatnim rozczarowaniu, może być gotów zaryzykować na trudnym gruncie w Wietrznym Mieście.









